wtorek, 11 grudnia 2007

narkotyki

Narkotyki i sacrum, czyli "odurzacz" i Bóg są wspólnymi cechami wszystkich cywilizacji przewijających się po naszej planecie. Ten fakt zauważony przez jednego z największych myślicieli naszych czasów - Marksa, daje do myślenia.Dlaczego nasza świadomość i psychika potrzebuje tego typu wrażeń? Co się kryje za tym zjawiskiem?Czy potrzebuje czy też ucieka do tego typu doświadczeń to i tak nie można narkotyków czy innych używek potępić i powiedzieć o nich że są diabelskim wynalazkiem i niosą tylko zgubę. Znamy wiele zastosowań w medycynie i innych gałęziach przemysłu na przykład w rozrywce;) gdzie narkotyki i używki są regularnie używane i nikomu do głowy nie przychodzi żeby powiedzieć coś złego na temat na przykład kawy... o której się teraz pisze hymny pochwalne, a przecież ona również uzależnia.... A pewnie każdy szaman afrykański czy indiański powie też, że narkotyki służą jako pomost między światami i stanami umysłu ( i nie tylko szaman!). Tyle, że autorytet szamana na "haju" nie jest zbyt wielki (przynajmniej dla większości) i raczej nie tędy droga, jeżeli chodzi o poznanie tych rzeczy....Wiem o tym, że nic nie szkodzi jak tylko brak umiaru. Nawet arszenik w mikroskopijnych ilościach może służyć jako lekarstwo i tylko nasza nieodpowiedzialna postawa i brak umiaru w korzystaniu z tych darów świata może nam zaszkodzić. I tak jest z narkotykami i ze wszystkim w naszym życiu.Wylewanie dziecka z kąpielą, czyli zabranianie i oczernianie tych przedmiotów nie jest zbyt mądre a piętnowana powinna być raczej postawa wobec nich niż one same w sobie.Brak wiedzy i wiele pomówień i fobii, które narosłym wokół tego zjawiska woła o to, aby trochę o tym temacie porozmawiać, bo to brak wiedzy powoduje, że wiele ludzi wciąż popada w problem narkotykowy.Opiszemy bardziej znane narkotyki. Ale z góry mówię. Nie popieram narkotyków!Uważam, ze zażywanie narkotyków w żaden sposób nie jest nam potrzebne i używanie ich szkodzi.Szkodzi naszej psychice i ciału. Powoduje uzależnienie nawet te tak zwane "miękkie"...Tak samo jak uzależniamy się od protezy, która by pozwalała nam szybciej chodzić, czy w ogóle uzależniamy się od techniki i od dobrobytu... Tak samo uzależniamy się od narkotyków, które sprawiają, że chwilo mamy lepszy humor czy nastrój lub też zwiększają naszą pewność siebie czy dają nam siłę. (Spójrz tylko, co się dzieje w przemyśle farmakologicznym, na wszelkiego rodzaju wzmacniacze, wspomagacze, uspokajacze itd...)Ale najpierw trochę ogólnie:Najfajniejsze w narkotykach i chyba taki jest sens ich istnienia jest to, że pokazują człowiekowi jego możliwości... bo NARKOTYKI JEDYNIE POTĘGUJĄ TO CO JUŻ MAMY W GŁOWACH, UMYSŁACH , MIĘŚNIACH i to co już potrafimy i co możemy osiągnąć. I mogą nam pokazać... Może nie prawdę (nie nazywajmy tego tak), ale inną rzeczywistość.... A to daje do myślenia... Tylko, że trzeba myśleć na trzeźwo!Jeżeli masz w głowie jakieś fajne idee, które z jakiś powodów nie możesz wyrazić, bo hamuje Cię strach czy obawy przed innymi to wypicie sobie kielicha na odwagę jest standardowym zachowaniem. Zapalenie sobie skręta w spokoju również Cię wyciszy. Jeżeli masz dobry nastrój i dobre usposobienie do życia to narkotyk "rozbuja" jeszcze bardziej te nastroje. Człowiek będzie jeszcze weselszy, radośniejszy, więcej siły i szczęścia. Hormony oszaleją. Serotonina i endorfina uszami popłyną i bal będzie trwał przez kilka godzin... Aż się skończy.... A kończy się zawsze poniżej normy.... Czyli wspomniane hormony pójdą spać a pojawią się jakieś inne usuwające z organizmu odpady i zanieczyszczenia poimprezowe, wywołując efekt popularnie zwany kacem tudzież zwałą.Zdarza się i tak, że nawet będąc w fatalnym nastroju, zły czy coś w tym stylu, "zapodajmy" sobie jakiś środek i nam przechodzi i zaczyna się miły czas. Ale to jest zależne od tego czy generalnie mamy dobro w głowie i porządek, a nasz zły nastrój był przypadkowy. Jeżeli generalnie mamy zły "klimat" w życiu to raczej narkotyki z ulicy nam nie pomogą tylko te z apteki... I to pod kontrolą.. A i to na krótko i to oszukując....I dalej. Jeżeli w głowie masz jakieś problemy to zażywanie narkotyków nie jest dobrym pomysłem.Narkotyk sprawia, że opada racjonalne myślenie i hamulce a blokady mentalne, jakie Cię chronią przed Twoimi własnymi problemami przestają działać... Problemy natomiast rosną w siłę i do tego nabierają przeróżnych "fantastycznych" kształtów, co może Cię nielicho przestraszyć i wpędzić w tak zwanego doła, shize, bedtripa itd...Stany lękowe w tym przypadku to norma. Paranoja obserwuje Cię z każdych oczu, a Ty masz problem z normalnym kontaktem z ludźmi. Wtedy się zamykasz sam i zaczyna być na prawdę smutno i... Niebezpiecznie.Inna sprawa to to, że narkotyki Cię rozmiękczają, czyli robią Ci papkę z mózgu... Spada Twoja sprawność intelektualna i robisz sobie powoli lobotomie. Nie jest to szybki proces! Ale po paru latach częstego palenia widoczny i to bardzo, a przy zażywaniu na przykład amfetaminowych środków efekt widoczny jest już po kilku tygodniach a nawet dniach.I tak. W przypadku narkotyków "miękkich" typu marihuana robisz z siebie powoli rozciapanego pacyfistę niezdolnego do działania twórczego i do jakiejkolwiek akcji (skrajność). To też jest wszystko zależne od indywidualnego organizmu i środowiska.A środki pobudzające typu amfa sformatują Ci umysł na agresora. Będziesz niebezpiecznym, nadpobudliwym idiotą.Miodowy miesiąc.Każdy, kto używał narkotyków wie, że początki są piękne. Gdy nasz umysł jest czysty i sprawny, gdy nasza świadomość nie jest podziurawiona narkotykami wtedy te odloty są najpiękniejsze i najbardziej wciągające. Wtedy właśnie najłatwiej o uzależnienie.Podczas takich chwil, gdy euforia przepełnia nas przypominają nam się słowa ostrzegające nas przed narkotykami i śmiejemy się w głos... "Co oni gadają!" Takie fajne rzeczy! Jak to może być złe?? Przecież to jest naturalne ziółko! Prezent od Boga! Vivat zielone!A po tym jak nas opuści "faza" to nawet nie mamy żadnego kaca... Nic... Żadnych zwałek czy coś... Można spokojnie iść do szkoły czy do domu... Wpuścić kropelki do oczu (palenie zioła wywołuje efekt przekrwionych ocząt) i wszystko gra... Jak takie coś może być szkodliwe? A może. Tylko właśnie nie od razu.Dobre złego początki sprawdzają się w tym przypadku idealnie. A ten czas się kończy raz szybciej raz wolniej, ale zawsze się kończy i o tym trzeba pamiętać. Co tu dużo mówić. "Faza" po narkotykach zwłaszcza ta pierwsza jest fajna. Ba! Jest super i łatwo się zachłysnąć tą inną rzeczywistością. Znam osoby, które po zażyciu po raz pierwszy extaski strasznie się wystraszyły.... Bo tak im się to spodobało, że od razu miały ochotę jeszcze raz wystartować! Ale uwierzcie mi, że rzadko się zdarza, aby kolejna (no może po 4-5) impreza była lepsza od poprzedniej... Chyba, że się zmieni dawkę lub narkotyk.... Ale i to nie będzie to, bo w wyniku tego, że już brałeś Twój umysł nie jest już "dziewiczy" i już raczej na pewno nie będziesz miał tak wspaniałej fazy jak za pierwszym razem.W końcu to tylko miesiąc miodowy.... Skończy się.Pamiętaj, że narkotyk pokaże Ci jedynie, co masz w głowie. I im częściej będziesz po niego sięgał tym większą cenę będziesz musiał zapłacić za tę informację, a i każda taka akcja zostawia po sobie ślad.Od strony duchowej teraz:Za każdym razem Twoja aura zostaje rozrzedzona aż powstają w niej dziury. Poprzez nie do Twego świata wpływają różne mniej lub bardziej niefajne rzeczy, które stają się Twoim światem (wszystko to zależy od indywidualnego stanu psychiki i duszy). Twoja świadomość i zdolność racjonalnego myślenia - logika jest przytępiona, a wrażliwość duchowa zwiększona. Dlatego narkotyki są używane przez szamanów i innego rodzaju "łowców mistycznych odlotów". Podczas odlotu narkotykowego przyswajamy sobie mnóstwo mało fajnych rzeczy - bytów z naszego otoczenia duchowego - astralnego, te rzeczy o ile się ich nie pogoni zostają wraz z Tobą i stają się częścią Twego życia i "śmierdzą sobie", przyciągają sobie podobne i przy następnym "odlocie" dziura robi się jeszcze większa i tak dalej... Ostatecznym efektem tego może być kompletna fiksacja i "zawieszenie" w innym świecie lub ściągnięcie do "realu" jakiegoś dziwnego bytu.A jeżeli myślisz o rozwoju duchowym to .... .... Ciężko będzie....Nastraszyłem?:) Ok. To tylko ekstremalne przypadki... To tyle od strony duchowej a teraz psychika.Niektóre narkotyki "rozmiękczają" nam umysły wywołują miękką "fazę" błogości i dobrostanu. Czas zwalnia... Wszystko się wyostrza.... Nabiera kolorów i głębszego sensu i wymiaru... Oglądany film ma niesamowity wyraz i "trafia" do nas jak nigdy. Słuchana muzyka porusza każdą komórkę naszego ciała i umysłu wyzwalając piękne doznania.... Przedmioty nabierają innego wyrazu i cała rzeczywistość robi się jakaś inna... Czarodziejska... Wspaniała... Błoga.... Ale tak jak mówię to tylko odbicie tego, co mamy w głowie i o ile mamy w głowie strach i złość to narkotyk może wywołać u nas atak paniki lub furię (zależy od narkotyku) przykładem rozmiękczającego narkotyku jest marihuana.,Natomiast amfetamina najczęściej wywołuje nadpobudliwość czasem agresję. Wzrost sił i sprawności fizycznej i umysłowej (na początku...I to krótkim!). Dlatego jest to ulubiony narkotyk uczących się (to szlachetny cel ;)) imprezujących czy ćwiczących jednak jest to jeden z najbardziej wyniszczających i pustoszących naszą psychikę i ciało narkotyków.Inne z rodzaju pobudzających to przeróżne odmiany extasy - popularnych "dropsów" czy niektóre rodzaje LSD, czyli "kwasy", kokaina. Heroina to raczej narkotyk halucynogenny, ale też może wywoływać przeróżne paranoje i agresywne zachowania.Przemysł i postęp poszedł do przodu i nie ominął i tego sektora ( a ponieważ ćpają wielcy tego świata, więc w tym sektorze postęp idzie bardzo szybko - chodzi głównie o wymyślenie "bezpiecznego" narkotyku i przy okazji zajefajnego) i narkotyki są przeróżne i mające na celu wywołanie każdego stanu emocjonalnego.Ktoś, kto ma iść do filharmonii raczej nie "zarzuci" sobie jakiegoś "speeda" - czyli narkotyku zwiększającego jego siłę i dodającego energii tylko pewnie sięgnie po coś, co go uwrażliwi na odbiór tych subtelnych wrażeń, jakie pewnie w filharmonii będzie dane mu wysłuchać.I na odwrót. Ci, co idą na całonocną imprezę techno gdzie przez 8-12 godzin mają skakać nie wezmą jakiegoś "malenaża”, bo by pewnie brakło im sił i "fazy" na całą imprezę. Na imprezach najlepiej sprawdzają się extaski, czyli połączenie speeda z melanżem. Narkotyk, który da Ci i siłę do zabawy i jednoczenie sprawi Ci miłą i błogą atmosferę w głowie (chyba, że przedawkujesz albo trafisz na zły towar... Najczęściej śmierć, ale czasem parę lat rehabilitacji i trwałe skrzywienie na całe życie).Trochę historii.A skąd się wzięły narkotyki i co sprawiło, że tak są popularne dziś?"Ojcem" chemicznych środków odurzających typu LSD jest amerykańska armia, która szukała w chemii pomocy przy przesłuchiwaniu więźniów (Wietnam), czyli w latach 60-tych...... Któryś z wojskowych pewnie był hipisem;):) bo twór zwany LSD ukołysał całe pokolenie amerykańskich hipisów i nawet Bill Clinton palił trawkę.... Tylko się nie zaciągał....;):) Pospolite zioło, czyli marihuana i kokaina, rosną po polach od zawsze a pomysłowość człowieka w odnajdywaniu czegoś, co by spowodowało szum w główce nie zna granic i ludzie piją, jedzą, palą, wciągają, wstrzykują i wąchają wszystko, co tylko może spowodować odlot... Słyszałem na przykład o tym, że ktoś palił kropki z muchomora...:) Nie pytajcie o więcej szczegółów, bo sam nie wiem, ale widzicie sami....:)Dużą zasługą dla dzisiejszej pozycji narkotyków wykazała się Ameryka. Wcześniej narkotyki były w ogóle niezakazane. Na przykład napój Coca cola... Był na początku robiony z orzeszków koli i z kokainy, ale że stwierdzono, że napój idzie jak woda i że kolejki się po niego ustawiają jak po "Polokoktę" przyjrzano się bliżej tematowi i zamieniono kokainę na kofeinę jako akceptowaną społecznie używkę.Amerykanie mieli kiedyś prohibicję, która zakazywała alkoholu. Ponieważ nie można zabraniać człowiekowi tego, za czym tęskni jego natura prohibicja padła, ale pozostał aparat do jej zwalczania. Wiele tysięcy ludzi nie miało, co robić, więc wymyślono wroga.... Narkotyki! I tak się potoczyło. Napisano mnóstwo prac o tym, jakie to one są be i niebezpieczne i szkodliwe i że trzeba to tępić i zwalczać i już mamy obecne czasy... Dziś w tych czasach hipokryci głośno krzyczą przed swymi wyborcami, jakie to „dragi” są niebezpieczne i „be” by później sobie w spokoju w domku zapalić skręta czy "przypudrować noska". Albo też boją się tego jak ognia przyznając tym samym, że też mają problem z narkotykami.Narkotyki są częścią naszej natury i sposobem na życie...Niestety... I najlepsze, co można zrobić to potraktować je na równi z alkoholem, który jest społecznie akceptowany.Uważam, że narkotyki są tylko po to, aby nam pokazać i uzmysławiać, że są inne stany świadomości i że rzeczywistość może inaczej wyglądać. Narkotyki jedynie potęgują to, co mamy już w głowach, więc wiele mamy jeszcze do nauczenia się. Narkotyk to tylko jeden z drogowskazów. Niebezpieczny drogowskaz, ale... Rozsądnie użyty spełni swą rolę. A że przy tym tyle radości daje...;) A my dzieci lubimy takie zabawki...;).Jak stwierdził mój kolega: "każdy raz w życiu powinien zjeść kwasa". Może nie podchodziłbym do tego aż tak radykalnie, ale coś w tym jest, bo one na prawdę poszerzają horyzonty.. I myślę, że to jest ta lekcja i nauka, którą nam narkotyki próbują przekazać. Myślę, że narkotyki to kolejna próba Boga zwrócenia na siebie uwagi... Tylko, że my ludzi jak zwykle przesadzamy! I wiem też, że doskonale możemy się bez tego obejść.Opis najbardziej znanych narkotyków.Marihuana. Ziele o wielu nazwach uważane za "miękki" narkotyk i najbardziej popularny i hołubiony przez nasze społeczeństwo. W kilki krajach zalegalizowana. Jest niby bezpieczny i nieszkodliwy... Niby... Bo przez nasz brak umiaru i "dziecinne" używanie tej używki "podstępnie" wchodzi w nasze życie i robi spustoszenie. Nie jest źle od czasu do czasu zapalić sobie skręta... Ale jak ktoś pali parę razy w tygodniu lub, co dziennie to już nie długo zobaczy, jakie to nieszkodliwe ziółko zrobi mu kuku... Znaczy on sam to długo będzie twierdził, że nic mu nie jest!...Zaczyna się od tego, że nic nam się nie chce... Wszystko nam wisi.. Melanż... Palimy sobie coraz częściej sami... Jakieś paranoje... Stany lękowe itd.... Nuda... Marazm... Za każdym razem pomimo tego, że poprzednia faza była słaba, że wpadliśmy w jakieś paranoje to i tak sięga się ponownie mając nadzieje, że "tym razem będzie lepiej..." Nigdy nie jest.... No... Może czasami...;)Ale na początku jest w drugą stronę. Zazwyczaj ludzi uskrzydla... Heeej tylko po zapaleniu wszystko jest fajne i ma sens... Lepiej się gada i wszystko ładniej dokoła wygląda... Ta faza jest chyba bardziej niebezpieczna, bo trudniej zerwać z czymś, po czym generalnie się lepiej czujemy. Ale jeżeli jest taka sytuacja jak wyżej opisane to TRZEBA jak najszybciej skończyć a co najmniej zrobić sobie parę miesięcy przerwy lub dawkować te „cuda”.Tak czy owak u większości znanych mi palaczy w pewnym momencie przychodzi rozwód. Koniec. Ci, co palili codziennie nagle przestają albo bardzo ograniczają. (Sporadycznie się zdarza, że "jadą" ostrzej.) Tyle, że to nie przychodzi łatwo i lekko i na prawdę spustoszenia, jakie zostawiły te niewinne ziółka są bardzo widoczne.Ale marihuana to nie tylko zło i Baba Jaga. Jest to na prawdę przedziwne i bardzo pożyteczne ziółko. Stwierdzono naukowo, że łagodzi objawy chorobowe przy stwardnieniu rozsianym. Działa uspokajająco i rozluźniająco i wiele innych pozytywnych wpływów na ludzkie ciało i psychikę (wiadomo, że rozluźnia a już samo to w sobie jest potężnym lekarstwem dla naszego znerwicowanego społeczeństwa). Po za tym wspomniana roślina oprócz tego chemicznego związku kwasu THC to również wspaniała konopia, która może mieć milion zastosowań w naszym społeczeństwie. Robi się z niej od ubrań i leków po papier i zabawki i na prawdę gdyby nie to, że tak się tępi i piętnuje ten jej jeden przez jednych ulubiony przez innych nienawidzony składnik THC była by ona jedną z podstawowych roślinek hodowanych na świecie. Ale pewnie jej czas jeszcze nadejdzie.Grzyby i inne halucynogenne środki.Widzieliście kiedyś młodych ludzi pasących się jak krowy na polach?Zdarzają się takie egzemplarze, choć generalnie są oni bardziej... Intymni. Ci, którzy się tak zachowywali po prostu jedli małe halucynogenne grzybki, które rosną po polach tam gdzie krowy robią kupy.... Inne z tego rodzaju to przeróżne odmiany kwasów LSD i rozmaite etery, kleje, benzyny, czy nawet zwykłe podduszanie, które również wywołuje "efekty".Po tych środkach na prawdę masz odlot.... Latasz po świecie fantazji i masz wgląd we własną psychikę o ile będziesz na tyle przytomny by cokolwiek pamiętać... Grzybki lub inne LSD-owe "zabawki" wjadą Ci głęboko w psychikę i wydobędą z twojej podświadomości wszystko, co tam jest. Każdy strach i każda paranoja nabierze takiego rozmiaru i takiego koloru, że możesz i zwariować. Dlatego takie rzeczy biorą raczej ludzie wolni od problemów i nie słyszałem, aby ktoś dla uspokojenia zapodał sobie kwasa... To by go to dobiło."Speed" czyli amfetamina.Działa jak kawa "z dopalaczem" - TURBO. :) Daje mnóstwo energii i nie „telepie” Cię. Przez kilka ładnych godzin masz większego "powera”, czyli wzrasta moc obliczeniowa umysłu i wydolność mięśni. Rośnie poziom adrenaliny (hormon walki i ucieczki), zmysły się wyostrzają. Ulubiony narkotyk studentów kujących do egzaminów, zdających sesje. Bardzo szybko powoduje uzależnienie i robi największe spustoszenie w organizmie.Na jej bazie robi się wiele innych narkotyków, które mają dać nie tylko "czada" na przykład do całonocnej imprezy, ale i do tego jakieś wrażenia artystyczne i właśnie dla tego powstało tyle rodzajów przeróżnych pigułek, czyli tabletek extasy. Jest ich całe mnóstwo w zależności od tego, na jaki nastrój masz ochotę. Dla każdego coś miłego. Jak już mówiliśmy w tej dziedzinie też jest ogromny postęp i pewnie powstaną takie narkotyki które nie wywołają kaca czy jakiś złych przeżyć.. I ludzie będą sobie przeżywać całe życie na haju... Tak właściwie to już się tak dzieje. Przecież cała farmakologia psychiatryczna opiera się na środkach psychotropowych. W USA połowa społeczeństwa "jedzie" na społecznie akceptowanych narkotykach zwanych środkami psychotropowymi i nikt nie robi z tego wielkiego ambarasu... Do nas też zaczyna to docierać... Wystarczy się przyjrzeć reklamom w telewizji i zobaczymy przeróżne środki, które mają zagłuszyć i otumanić nasz głos wewnętrzny, który przecież tylko stara się zwrócić na siebie uwagę abyśmy zmienili życie i nasze przyzwyczajenia. Branie tabletek uspokajających to tak jakbyśmy mieszkając w domu przy zboczu i widząc głaz, który osuwa się na nasz dach grożąc zawaleniem podkładali patyki pod kamień żeby się dalej nie osuwał... i starali się zapomnieć o sprawie zamykając okno... Dopóki nam się dach na głowę nie zawali.... Leki to patyki. Wszystko, co otumania i chowa przyczynę jest patykiem, który wcześniej czy później pęknie.Narkotyki były, są i będą. I nie ma możliwości, aby je wykorzenić z naszego społeczeństwa. Możemy i wręcz musimy tylko o nich otwarcie rozmawiać i mówić, co to jest, czym grozi i co to daje. Przynajmniej wyeliminujemy w jakimś stopniu jedną z przyczyn brania narkotyków - ciekawość. A drugi powód - przekorę i bunt, załatwilibyśmy legalizacją.Dzięki wiedzy, że narkotyk tylko odciąga nas od naszego prawdziwego życia. Że nas otumania i wprowadza w błąd. W ostateczności blokuje nas na kontakt z naszą wewnętrzną naturą. Bo jakkolwiek podczas narkotykowego odlotu możemy przeżyć mistyczne doznanie, ale na prawdę jest to tylko po to, aby nam pokazać, że coś takiego jest w ogóle możliwe i że my musimy to sami BEZ NARKOTYKÓW i innych środków wspomagających osiągnąć.Tylko czysty i piękny umysł i szlachetne, pełne miłości serce może osiągnąć nasz prawdziwy Cel życia. Narkotyk to brudne narzędzie.Wierze, że każdy nawet jak spróbował to później się z tego otrząśnie i i spojrzy na to tylko jak na podpowiedź i pójdzie dalej samodzielnie budować królestwo we własnej głowie.Wiem, co mówię, bo sam miałem "niezłe" przygody z nimi. Palenie w wieku 17 lat i później coraz częściej i więcej, ale na szczęście nigdy ciężkich i nigdy intensywnie. W marcu 2002 dostałem od Życia żółtą kartkę. I po 4 miesiącach w szpitalu cudem ocalony, po latach rehabilitacji i z uszkodzeniami mózgu wróciłem tu do Was, aby napisać to, co czytacie. Ból wielki, jaki sprawiłem Rodzinie i bliskim nie da się opisać i ciężko jest w ogóle o tym myśleć. Im dedykuje ten artykuł jako próbę przeprosin, a Wam jako próbę ostrzeżenia i dania więcej światła w tym temacie..Powodzenia na waszej drodze!
Pozdrawiam WszystkichSUNSHINE! :)--

Drogowskaz - Light'owa strona startowa. Duchowy Wymiar Życia

Przedruk z artelis.pl

piątek, 30 listopada 2007

Kupiłeś kawałek ziemi? Nie ciesz się za szybko

Większość właścicieli, wzywanych przez ANR, stawiała się do notariusza i podpisywała podsunięte papiery o zwrocie ziemi. Ale nie Zygmunt Mogiła-Lisowski, który odmówił i poszedł do sądu. Druga rozprawa odbędzie się 6 grudnia w warszawskim sądzie okręgowym. Podobnie jak inni podkreśla, że o możliwości zabrania mu ziemi nie wiedział. Trudno go też nazwać spekulantem czy potentatem ziemskim, bo sporna działka to 27 ha, które kupił na spółkę z siostrą. Co dociekliwsi kupujący opowiadają, że w oddziałach Agencji zapewniano ich, że to martwy zapis i nigdy się z niego nie korzysta. Na nieruchomości dostawali nawet kredyty bankowe.Procedura jest prosta i nie dopuszcza dyskusji. "Zgodnie z prawem Agencja oświadcza notarialnie wykonanie odkupu, następnie wzywa nabywcę do podpisania umowy przenoszącej własność ziemi z powrotem" - mówi "ŻW" Grażyna Kapelko z biura prasowego Agencji Nieruchomości Rolnych. Dodaje, że odebrano już tak ludziom ok. 500- 700 ha.W wezwaniach nie ma żadnego uzasadnienia. Nie ma też trybu odwoławczego. Ziemia trafia pod lokalne inwestycje albo znów do sprzedaży. ANR twierdzi, że wykup to sposób na walkę ze spekulantami, choć sama się nim staje. "Zdarza się, że sprzedany teren w wyniku zmiany planu zagospodarowania przestrzennego nagle wielokrotnie zyskuje na wartości. W tej sytuacji stosujemy odkup, aby nie narazić Skarbu Państwa na straty" - przyznaje Kapelko."Właściciele nieruchomości skazani są na arbitralne decyzje urzędników oddziałów Agencji, którzy mogą kierować się przecież różnymi interesami" - podsumowuje radca prawny Krzysztof Dobrowolski, przedstawiciel Ruchu na rzecz Osób Pokrzywdzonych przez Prawo Odkupu, który sam też spiera się z ANR o własną ziemię. Dodaje, że w razie budowy na takiej ziemi, to rzeczoznawca ANR decyduje, czy i ile za nie zwrócić. Na decyzję można tylko złożyć zażalenie do prezesa ANR lub sądu cywilnego, gdzie sprawy toczą się latami. Nic więc dziwnego, że, jak podkreśla Agencja, do teraz nie zapadł żaden wyrok - czytamy w "Życiu Warszawy".
Przedruk artykułu z www.artelis.pl , autor Artur KoniecznyArtur Konieczny

niedziela, 18 listopada 2007

Czy nadal można korzystać z przedruku artykułów?

Do tej pory pozycjonowanie kojarzyło się z promowaniem strony w taki sposób, by zajęła wysokie miejsce w wynikach wyszukiwania. Znany pozycjoner, Paweł K. zmienił ten porządek. Zamiast promować strony, postanowił pokazać autorowi artykułów, przedrukowywanych w różnych serwisach, "jak polecą mu te piękne pozycje". Kłopot w tym, że gdyby tę praktykę rozpowszechnić, zagrożony byłby fundament funkcjonowania Internetu - wolność wymiany informacji.Nie jestem pozycjonerem. Piszę ciekawe artykuły, które każdy może umieścić w swoim serwisie internetowym. Pewnego dnia postanowiłem wykorzystać zaskakujący efekt przedruku moich tekstów. Okazało się bowiem, że pisane przeze mnie artykuły zyskiwały bardzo wysokie pozycje w wynikach wyszukiwania Google. Efekt był taki, że dzięki linkowi do mojego bloga, umieszczonemu w stopce, zyskiwał on coraz więcej odwiedzin.Po testach, polegających na promocji mojej witryny za pomocą artykułów, postanowiłem upowszechnić efekty swoich eksperymentów. Stworzyłem krótką ofertę, w której zademonstrowałem działanie tego nietypowego pozycjonowania i zaoferowałem swoje usługi w pisaniu tego typu artykułów. Ponieważ udzielam się nieco na jednym z internetowych forów, postanowiłem zapytać o ocenę swojej oferty innych członków tej społeczności.Jednym z aktywnych forumowiczów, jest Paweł K., profesjonalny pozycjoner, który od pewnego czasu promował w Internecie swoją książkę. Bardzo ambicjonalnie podszedł do moich dokonań w pozycjonowaniu za pomocą tekstów i oburzony zaalarmował pracowników Google, że moje artykuły naruszają regulamin i zaśmiecają wyniki wyszukiwania. Po zgłoszeniu tym, radośnie poinformował mnie, pisząc na forum: "(...) już Cię zgłosiłem do SPAM Raport i pogadamy na ten temat za kilka dni jak polecisz na wszystko (...)"Nie wiadomo jakie strony z artykułami zostały zgłoszone jako spam. Nie jest też jeszcze znana reakcja pracowników Google na ten donos. Być może już wkrótce, strony z przedrukami znikną z tej wyszukiwarki.Na czym polega zagrożenie dla Internetu, spowodowane przez tego typu działania? Gdyby zgodnie z oczekiwaniami Pawła K. zabronić przedruku artykułów, tekstów i newsów, gdyby zahamować swobodny przepływ treści, to Internet stałby się martwy. Dzisiejsza idea web 2.0, to przecież nieograniczona wymiana informacji pomiędzy użytkownikami. Nie można oskarżać o SPAM kogoś, kto za zgodą autora publikuje w swoim serwisie jego artykuły. Owszem, treść jest powielana, tylko że w ten właśnie sposób może ona dotrzeć do większej liczby użytkowników tak rozległej sieci, jaką jest Internet. Chodzi o naszą wolność czytania i publikowania tego co chcemy, tam gdzie chcemy i kiedy tylko chcemy.Kontrowersyjna oferta (wraz z opisem eksperymentu) dostępna jest pod tym adresem Wspomniana w artykule dyskusja odbyła się na tym forum.


Autorem artykułu jest Darek Puzyrkiewicz, który specjalizuje się w pisaniu artykułów, ofert i reklam, przeznaczonych do publikacji w Internecie. Jest twórcą serwisu http://www.dynanet.pl/ a także Pierwszego polskiego Copywriting FAQ.
Artykuł pochodzi z serwisu http://www.artelis.pl/

środa, 7 listopada 2007

SMS i Swięta czyli Słów kilka o życzeniach i wierszykach na sms

W Internecie można znaleźć wiele ciekawych i interesujących stron, traktujących na różne tematy. Można tu znaleźć strony z gotowymi życzeniami i wierszyki sms na różne okazje. Źródła tych stron zawierają teksty, życzenia sms podzielone na odpowiednie kategorie - grupy w taki sposób, aby można było szybko i bez problemu odnaleźć poszukiwany na daną chwilę wierszyk czy sms'a. Te kategorie to m.in.. życzenia urodzinowe, imieninowe, na święta, na nowy rok. Nierzadko na stronach takich, poza wierszykami i gotowymi tekstami sms znaleźć można różne inne liczne ciekawostki. Są to cytaty i aforyzmy, interesujące toasty i często zabawne opowiadania. Ze stron z gotowymi wierszykami i życzeniami sms można wysyłać za darmo smsy do operatorów telefonii komórkowej w kraju i za granicą. Bramki na stronach z wierszykami na ogół są bezpłatne. Aby wysłać takiego darmowego [b]sms kopiujemy ze strony gotową treść wiadomości, podajemy nr adresata (nr kogoś bliskiego, kogo chcemy uszczęśliwić naszym sms'em ) i klikamy na wyślij. Popularność życzeń pobieranych z Internetu staje się coraz większa. Natężenie atrakcyjności stron o podanej tematyce obserwować można w okolicach świąt, kiedy to miliony polskich internautów szukają życzeń i wierszyków, aby wysłać je do swoich bliskich. Dużą popularność mają życzenia z okazji dnia świętego Walentego, szczególnie o okolicy dnia zakochanych (14 lutego każdego roku). Na stronach z życzeniami znajdują się śmieszne smsy. Często odwiedzane są strony ze śmiesznymi tekstami o kobietach, telefonach komórkowych czy pijakach. Nie małą popularnością cieszą się gotowe toasty. Na tego typu stronach istnieje możliwości oceny wybranych teksów życzeń przez użytkowników - odwiedzającyh stronę internautów. Często odwiedzający korzystają z tej możliwości. Zainstalowane i uruchomione na stronie forum dyskusyjne oparte na skrypcie php by Przemo, cieszy się niesłabnącą popularnością. Strony tego tupu zdobywają coraz to nowych zwolenników. Powodem jest stale rosnący dostęp do Internetu. Nie małe ma też znaczenie, ilość posiadanych w gospodarstwach domowych telefonów komórkowych oraz odchodzenie do lamusa tradycyjnej formy wymiany korespondencji.


Autor: Michał Pawlak
Artykuł pochodzi z serwisu: http://artelis.pl/art-1434,22,121-0,Aktualnosci,Slow_kilka_o_zyczeniach_i_wierszykach_na_sms.html

piątek, 19 października 2007

Kiedy spogladam wstecz widzę czasem takie wersy....

Na przykład wtedy, kiedy:

Zamieszkał na suficie konic polny

Nieruchomo tańczy w zielonym kostiumie

Bez nóżki jednej co wczoraj odpadla

Gdy go posadzić chciałem w cieple materaca

I nikt by nie pomyślał że jest tak swawolny

Ja równiez nie poddawałbym go srogiej próbie

Może go udomowić drobny strzępek listka

Gdy w ciemnościach zasypiać jego towarzystwa

W samotności nie zmierzysz nawet ludzką miarą

Nieruchomo zatańczy w takt swojej muzyki

A Twoja ciężka głowa zaśnie na poduszce





Co ciekawe po tylu latach nie chcę tego zmieniac. I tylko spokój płynący z tych wersów, pozwala mi na chwilę odpocząć.

piątek, 12 października 2007

Adolf Ryszka - sztuka niezapomniana.

Czasami warto zatrzymac się nad sztuką, która będąc wielkiej próby pozostaje niedostepna dla większości społeczeństwa. Bo jest elitarna? - tak. Ale sądzą, że przede wszystkim dlatego, że jest mało widoczna w mediach, bo mało znaczy w potoku bluzgów wypluwanych przez bandę politykierów i innej maści idiotów mających tak moło do powiedzenia. Rzeźba Ryszki jest przeciwienstwem takiego dyskursu. Kilka słów na poczatek.
„Adolf Ryszka urodził się 5 lutego 1935 roku w Popielowie koło Rybnika. W latach 1953-1957 był uczniem Liceum Technik Plastycznych w Zakopanem. W latach 1957-1962 studiował na Wydziale Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie w pracowni prof. Jerzego Jarnuszkiewicza. Od 1965 roku członek Związku Polskich Artystów Plastyków. Od roku 1970 członek Europejskich Sympozjonów Rzeźbiarskich, a później członek Zarządu tego stowarzyszenia. W latach 1980-82 był prezesem Rady Artystycznej Sekcji Rzeźby Zarządu Głównego ZPAP. Od roku 1983 kierował Zakładem Rzeźby na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Tytuł profesora zwyczajnego uzyskał w marcu 1995 roku. Zmarł w kwietniu 1995 roku.” (http://www.ryszka.pl/artysta.html)
Prace Ryszki, zazwyczaj są poświęcone człowiekowi, wpisanemu w określony kontekst, sytuację w jakiej się znalazł. Na przykładzie trzech różnych serii prac, spróbuję rozszyfrować te formę jaka ujawnia się w rzeźbach Adolfa Ryszki.
Seria prac pod tytułem „Hełm” reprezentuje rzeźby, które określiłbym jako te, w których człowiek (lub nawet cała cywilizacja) jest lub znajduje się pod tym tytułowym hełmem.Bryła brązu, ceramiki, gipsu zamieniona w olbrzymi hełm. „Hełm czerwony” z 1985 r. – struktura olbrzymiego nieokreślonego „owocu”. U podnóża rzeźby łagodne zaokrąglenia, przypominające ludzkie kształty pośladków, ramion. Połączone ze sobą poprzez deformację, która uniemożliwia dosłowne zinterpretowanie. Rzeźba w kilku miejscach wygląda jakby była posklejana z płatów skóry. Na całej powierzchni pracy „krostki”, mniejsze, większe, nadające rzeźbie surową fakturę. I otwory – wystające w kilku miejscach – jak zatrzymane, zastygłe w chwili chwytania powietrza pory na skórze. Całość zwieńczona szypułką owocu.„Hełm osiodłany” z 1981 r. – to już inny „hełm” – bardziej gładka faktura powierzchni, w kilku miejscach z wylaną na powierzchnię lub wytopioną, plamą gipsu. Na „hełmie” siedzi, niczym w kulbace, postać przypominająca Buddę z innych prac Ryszki. Oprócz postaci, „hełm” jest rzeczywiście osiodłany – postać to jeździec i jakaś gigantyczna kulbaka o zaokrąglonych kształtach.„Hełm pęknięty” z 1982 r. – bryła gipsu z „poszarpaną”, pobrużdżona strukturą powierzchni, zwieńczona grubym wystającym ponad powierzchnię „hełmu” bolcem, w który wkręcona jest jakaś śruba. Centralne miejsce rzeźby zajmuje „pęknięcie” „hełmu” – jak szeroko rozciągnięte płuca przez, które „wylewa się” głowa człowieka. Głowa wychyla się z „hełmu” stopiona z „wnętrznościami” rzeźby. To wychylenia może wskazywać na wydostanie się, pod wpływem jakiegoś wewnętrznego wstrząsu, jaki nastąpił wewnątrz rzeźby. Ale nie wiemy czy głowa wychyla się z nadzieją na to, co zobaczy, znajdzie na zewnątrz. „Hełmy” stają się formami biologicznymi. Zdeformowane, zbite w jedną masę cywilizacje, ukryte pod dachem „hełmów”. „Hełmy” to utkane ze struktury ludzkich tkanek, takich jak płuca, pory, mięśnie, nowe formy zdeformowanej post ludzkiej natury. Jeśli „Hełm” to cały Świat, to tą naturą jest wszystko to, co związane z ludzkością – kultura, życie, ta przestrzeń, w której umieszczona jest cywilizacja. Ryszka jak świetny obserwator ludzkości, dostrzega tę przestrzeń ludzkości – to spiętrzenie, zdeformowanie, niemoc wydobycia się ze stworzonych ram. Ale, postać Buddy umieszczona w jednym z „hełmów”, może dawać nadzieję. Bo Budda to postać, która uwolniła się z więzów niemocy, z tej marnej ludzkiej przestrzeni, przebudziła się ze stanu niewiedzy. To również postać, która może wyzwalać z ludzkiego przywiązania, kolejne ludzkie istoty. Być może dlatego Budda siedzi na „hełmie”, symbolizującym cywilizację, prowadzi ludzkość. Forma „hełmów” to forma stanu ludzkiej cywilizacji.
Innymi przykładami prac, jakim chciałbym poświęcić nieco uwagi, są portrety Pablo Casalsa. Casals był katalońskim wiolonczelistą (wirtuozem), dyrygentem, kompozytorem i pedagogiem muzycznym. Postacią powiązaną z muzyką w szerokim tego znaczeniu pojęciu.Rzeźby Ryszki, poświęcone Casalsowi to połączenie elementów muzyki i twarzy dyrygenta.Twarz wielokrotnie zdeformowana, skarykaturyzowana, jak w przypadku portretu „VIII” . Przede wszystkim wyeksponowana. Ta najważniejsza cześć ludzkiego ciała – głowa, w której znajduje się mózg. Mózg, którego działanie odpowiada za tworzenie, komponowanie nowych melodii, dźwięków.Głowa połączona z elementami instrumentów – fragmentami stroików wiolonczeli, pałeczkami dyrygenta ( „Pablo Casals XIII”). Ale również z wyeksponowanymi organami, odpowiedzialnymi za umiejętność słuchania i słyszenia, czyli uszami („Pablo Casals XII”).Połączenie tych dwóch elementów – ludzkiej głowy (Casalsa) i elementów instrumentów muzycznych – tworzy nową reprezentację słynnego wirtuoza, nową formę rzeźby, która znowu tak jak w przypadku „Hełmów” jest formą biologiczną. Subtelność metafor jakie stosuje Ryszka, tworząc portrety Casalsa, sprawia, że nawet osoba nie znająca twórczości kompozytora, nie ma problemu w odczytaniu, jak wspaniałym twórcą musiał być, ów człowiek. Forma tych prac przejawia się właśnie w tym zespoleniu człowieka-muzyka z jego domeną, pracą i wirtuozerią.
Trzeci przykład prac, nad którymi chciałbym się zatrzymać to sarkofagi.„Sarkofag czerwony” – ludzka głowa wystająca z bryły ceramiki. Głowa przecięta w pół, rozłupana. Jedna i druga część głowy wpisana w całość bryły. Bryła wygląda jak nieprawdopodobnie zdeformowane, stopione w jedną masę ciało człowieka, lub ludzi. Głębokie zaokrąglenia, gładka powierzchnia. Obraz człowieka bezsilnego, który nie ma możliwości ruchu, gdzie nawet umysł został unicestwiony, rozłupany. Dramat ludzkiej egzystencji, bez możliwości udzielenia jakiejkolwiek pomocy – odrywanie warstw, w które uwikłany jest człowiek może doprowadzić do rozerwania całości – tak jak w przypadku umysłu.Inny przykład - „Sarkofag mały”. Bryła kamienia – u szczytu zarys ludzkiej głowy wpisanej w kamień, widoczne nos, kreska oczu, broda, czoło. Pod głową znajduje się podgłówek, poduszka lub worek. Tułów bez rąk, brak nóg, które jednak wydaje się, że odnajdujemy w innym miejscu rzeźby.U podnóża kamienia widoczne kształty pośladków, kolan, kończyn – pomieszane ze sobą, stanowiące odrębne elementy. Znowu obraz człowieka zdeformowanego, którego sytuacja wydaje się być niedopowiedziana, dramatyczna. Znowu połączenie materii ludzkiej i nieludzkiej, które wspólnie tworzą nową biomaterię.Forma wymieszania człowieczeństwa z jego przyzwyczajeniami, tym, że nie może oderwać się od swojego dramatu życia, z istotą cywilizacji.
Ryszka w mistrzowski sposób miesza formy - cała materia, która jest wykorzystywana w procesie tworzenia prac, bez względu na swoje wcześniejsze zastosowanie, rolę jaką pełniła (np. kamień, instrument muzyczny) staje się ożywiona. Opisując dramat człowieka, cywilizacji autor nie pozostawia wolnej przestrzeni, która była by martwa. Tam wszystko stanowi biomaterię. Zderzenie materii i stanu ludzkiej kondycji, odbywa się w przestrzeni refleksji, która daje nam szansę zastanowić się nad ludzkim losem, przemijaniem i trwaniem. W jedyny i niepowtarzalny sposób rzeźbiarz prezentuje nam swój obraz człowieczeństwa. Formą musi być deformacja i stłoczenie – bo taki jak dzisiejszy Świat. Ryszka tworzy rzeźby w odniesieniu do całej kultury. To właśnie formy kulturowe są kluczem do jego prac. Bez banalizacji tematu i materii. Jedynie człowiek wpisany w człowieka.
Przy pisaniu artykułu posłużyłem się informacjami ze strony: http://www.ryszka.pl/artysta.html

piątek, 5 października 2007

SILKA na wieś i na Portal Rolniczy

W Europie buduje się z silikatów od ponad stu lat. Współczesne bloki wapienno-piaskowe mają jednak znamienitego poprzednika – piaskowiec – z którym dzielą wspólny skład i strukturę mineralną, a więc i wiele właściwości. Warto sobie uświadomić, że sięgając po bloki silikatowe, w istocie, korzystamy z budulca, z którego stawiano piramidy, Stonehenge, czy katedrę Notre Dame!W Polsce potencjał bloków wapienno-piaskowych doceniany jest między innymi w budownictwie rolniczym, a powodów tego jest wiele.Białe bloki SILKA są niezwykle trwałe. Chodzi tu nie tylko o odporność na uszkodzenia mechaniczne i wytrzymałość (z bloków SILKA E można stawiać nawet dwunastokondygnacyjne domy!), ale również wyjątkową odporność na czynniki atmosferyczne i korozję chemiczną. Ściany zbudowane z bloków wapienno-piaskowych SILKA są odporne na ponad dwudziestostopniowe mrozy, a także na kwaśne deszcze – stąd w zabudowaniach gospodarczych można je pozostawić nieotynkowane.Bloki silikatowe odpowiedniej jakości, takie jak SILKA firmy XELLA, gwarantują zdrowe, bezpieczne i ciche wnętrze budynku. Powstają tylko z surowców naturalnych: piasku, wody, a przede wszystkim – wapna, które uodpornia je na działanie wszelkich grzybów i glonów. Zdrowy mikroklimat budynku postawionego z SILKI zapewniają też wyjątkowo dobre właściwości hydro-regulacyjne – przenikanie pary wodnej uzależnione jest od wilgotności powietrza i przez cały czas utrzymuje jej odpowiedni poziom. Bloki wapienno-piaskowe SILKA są również niepalne – posiadają najwyższą klasę odporności ogniowej. Są wreszcie dźwiękochłonne, co predestynuje je nie tylko do zabudowań gospodarczych, ale również np. domków szeregowych, czy ścian działowych w domach jednorodzinnych. Xella Polska współpracując aktywnie z sektorem rolniczym odkrywała złożoność tej branży w Polsce oraz jej olbrzymi potencjał. Rolnictwo jest bardzo wrażliwą gałęzią gospodarki i wymaga szczególnego traktowania, ochrony i wsparcia. W rolnictwie nie następuje tak szybki zwrot zainwestowanego kapitału jak w innych działach gospodarki, a sama produkcja rolnicza zależy od czynników niezależnych od człowieka, jak chociażby warunki pogodowe. Także ze względów społecznych rolnictwo pełni wybitną rolę, gdyż zapewnia miejsce pracy i kojarzy się ze specjalnymi wartościami życia wiejskiego i funkcją dostarczania żywności.Doceniając polski sektor rolny oraz zainteresowanie blokami SILKA wśród polskich inwestorów rolnych, Xella Polska uruchomiła rok temu branżowy serwis informacyjny – Portal Rolniczy – SILKA dla Rolnictwa – http://www.portalrolniczy.pl/. Nasza firma widzi ogromny potencjał w rynku rolnym – stwierdza Monika Mychlewicz, Kierownik Działu Marketingu Xella Polska - Świadczy o tym chociażby ilość oddanych do użytku budynków gospodarstw rolnych, która w roku 2006 w porównaniu do roku 2005 była większa aż o 72%. A to dopiero początek. Dzięki funduszom unijnym lata 2007-2013 będą okresem intensywnych inwestycji w rozwój budownictwa na wsi. Rozwój będzie dokonywał się na trzech płaszczyznach: inwestycjach w infrastrukturę rolną, rozwój przedsiębiorczości – powstawanie małych i średnich przedsiębiorstw, a przede wszystkim dla naszej branży – inwestycje budowlane. Grupę inwestycji budowlanych będą stanowiły między innymi obiekty budowlane w gospodarstwach rolnych, na przykład: fermy, obory, stajnie, budynki oczyszczalni ścieków, a także gospodarstwa agroturystyczne – wyjaśnia Monika Mychlewicz - Mając ogromne doświadczenie w budownictwie mieszkaniowym wiemy, z jakimi problemami borykają się inwestorzy. Z tymi samymi problemami będą spotykać się inwestorzy na rynku rolnym i to właśnie dla nich stworzyliśmy narzędzie, jakim jest http://www.portalrolniczy.pl/. Portal Rolniczy jest w chwili obecnej biblioteką wielu interesujących, aktualnych informacji z branży rolniczej. Sukcesywnie powiększane są jego zasoby treści, a dla inwestorów budowlanych stworzony został dział z projektami budynków gospodarczych.Najbliższe lata mogą okazać się kluczowe dla rozwoju infrastruktury rolnej w naszym kraju. Niezbędne wydaje się angażowanie wielu podmiotów w proces udrażniania kanałów informacji oraz edukacji rolnej. Jednym z nich na pewno będzie Xella Polska.

piątek, 21 września 2007

Po co to..

Bo mam taką ochotę, bo kiedy przechadzałem się po czarodziejskim ogrodzie własnych namiętności, zobaczyłem skrawki poezji zwisające z jesiennych gałęzi....Brzmi jak wyznanie lekko zamroczonego lub wybudzonego z głębokiego snu zawodnika. A dlaczego nie zwykłego poety, dla którego życie nie stanowi ciagu zapisanych zero-jedynek, lecz wygląda jak leśna dróżka - czasem niknąca w pajęczynie liści. WIELU stara się mnie przekonać, że świat jest taki wybitnie skomplikowany, a przez to my również. Wszelkie zawiłości, zakręty życiowe, choroby, niemożności właśnie wynikają z tego, że człowiek jest taką naturą wielce skomplikowaną. Odpowiadam - człowiek nie jest taki skomplikowany a wszelkie jego niemożności wynikają z jego lenistwa, braku uwagi a co za tym idzie i głupoty. Sądzicie, że głupota jest skomplikowana? Dla mnie człowiek jest jak ta leśna ścieżka - może być zakryta liśćmi, ktore można zamieść odgarnąć - czy to jest takie skomplikowane? Może się wić w różne strony - ale przecież wciąż nia idziemy - czy to trudne iść? Natomiast kiedy jest ciemno - zapalić lampę - to także jest ponad nasze siły? To uproszczenie, tak wiem. Ale świat i zycie nalezy sobie upraszczać a nie komplikować - wtedy także nie bedziemy mogli wciąż gadac o niezwykłym skomplikowaniu czlowieka. Na poczatek wystarczy;)